Wąwelno w książce

Z przyjemnością informujemy, że została wydana książka na podstawie wspomnień Krzysztofa Morawskiego, w której cały rozdział poświęcony został naszej miejscowości. Poniżej fragment rozdziału, notatka o autorze, jak i link, gdzie można zakupić książkę. Niezmiernie nam miło, że Wąwelno znalazło się na stronach wspomnień pana Krzysztofa.

 

http://sklep.mayfly.pl/z-krakowa-i-wielkopolski-przedsprzedaz-cat-41-id-406.aspx

Wąwelno

Wąwelno nie było brzydko położone. Okolica, tak zwana kraina, to znaczy ziemia nadnotecka, przyłączona już w pierwszym rozbiorze Wąwelno po 1922 roku 118 III. R. Linthal. (1772 rok) do Prus, jest ładna, pagórkowata, lesista, drogi są ozdobione pięknymi alejami. Wąwelno miało piękne okolice: jeziora w Słupowie i Byszewie, gdzie był ładny kościół i gdzie synowie Kazika jeździli się kąpać, Koronowo ślicznie położone. Do Bydgoszczy, dużego względnie miasta, było trzydzieści pięć kilometrów szosą, dojazd dobry kolejką. Tuż za podwórzem Wąwelna była stacja wąskotorowej kolei jadącej do Bydgoszczy, ale jechało się tę przestrzeń dwie pełne godziny, tak szła powoli ta wąskotorówka, zatrzymując się kilkadziesiąt razy po drodze we wsiach i miasteczkach w okolicy. Samo Wąwelno miało na skraju wsi zabytkowy barokowy kościół, bardzo ładny i ciekawie zaplanowany (opisał go Stryjeński i dał dobre zdjęcia w swym dziełku o zabytkach Poznańskiego). Był we wsi i zbór protestancki, bo wieś była bardzo zniemczona. Złożyłem raz pastorowi wizytę, wydawał się zaskoczony, ale mile mnie przyjął. Wąwelno (nazwa pochodzi oczywiście od Wawelu – wzniesienie, to samo co bąbel) miało ładny park za domem, dwie cieniste aleje grabowe otaczały podłużny trawnik, na którym rosły rozłożyste drzewa, piękne świerki i inne. Kończył się park pięćdziesięciohektarowym laskiem.

z_krakowa_i_wielkopolski_facebook_825x315

O autorze

Ostatnim właścicielem Turwi, majątku należącego do generała Dezyderego Chłapowskiego był urodzony się w 1903 r. Krzysztof Morawski. W 1928 r. ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim i wtedy objął prowadzenie majątku. Okazał się świetnym gospodarzem, do tego stopnia, że pomagał licznym krewnym i sąsiadom w tzw. sanowaniu majątków, czyli oczyszczaniu ich z długów, co miało miejsce zwłaszcza po latach kryzysu gospodarczego. Jak sam wspominał, był taki okres w latach trzydziestych, gdy zarządzał 11-oma majątkami ziemskimi, ratując je przed bankructwem, W 1937 r. został Dyrektorem Towarzystwa Melioracji Obry. Jako oficer 55 pp w Lesznie brał udział w wojnie obronnej w 1939 r., ciężko ranny w bitwie nad Bzurą stracił oko. Okupację spędził w Generalnym Gubernatorstwie. Za udział w Powstaniu Warszawskim odznaczony został Krzyżem Walecznych. Po wojnie zamieszkał w Kościanie, pracując w Państwowych Nieruchomościach Ziemskich w Poznaniu. Na początku lat pięćdziesiątych przeniósł się z rodziną do Warszawy, gdzie był współzałożycielem Klubu Inteligencji Katolickiej. Jako świetny organizator stał się też jednym z twórców jego bazy gospodarczej, finansującej działalność ruchu. był naczelnym dyrektorem „Libelli” – katolickiej spółdzielni pracy